moderowany katalog |Przyjaciele z podwórka |Toto Mix
„Kawał opowiedziany był z werwą, ze smakoszostwem. Dr medycyny, jak widać, wyznawał się na rzeczach „drogich". Czule też reagował na modę — nawet we Włocławku można spotkać światowca. Dopił swoją kawę, ową skromną pół czarnej abstynenta, natomiast kelner ku niezadowoleniu Wachickiego już ustawiał przed nim nakrycie — Szefowa sama własnoręcznie smaży sznycelek dla pana doktora.
— A to doskonale, doskonale! Płatniczy, niech pan jeszcze nie odchodzi! Poproś pan, żeby pani Sztajsowa możliwie mniej masła używała. Samą małość, akurat tyle, by się nie przysmażyło. Tłuszcz szkodzi! I żeby, broń Boże, nie frytki! Parę kartofelków z wody. Tłuszcz bardzo szkodzi! — Nie wiedzieć czemu, na wargach lekarza znów ukazał się nie bardzo czysty uśmieszek; zerknął przy tym swymi pięknymi oczami na Leona nad wyraz porozumiewawczym spojrzeniem. Można było pomyśleć, że w tłuszczu krył się jakiś tłusty kawał. — Masło zabija, panie płatniczy, masło to nasz wróg! Dziękuję! (Waldemar odszedł). Zdaje mi się, że coś zacząłem opowiadać o modzie — zwrócił się do Leona. — W związku z czym Aha! zaraz panu opowiem. W przedziale ze mną jechał jeden
12 — Słowacki wysp tropikalnych
warszawiak. Wsiadł z wędką już przed samą Warszawą, z jakiejś tam stacyjki. Jeździł łapać ryby. Więc wracał. „Co dobrego w Warszawie" pytam. — „A nic! chyba to, że panie zaczęły nosić spódniczki o dwa palce krótsze". Jak to się panu podoba! Kapitalne! od razu poznać warszawiaka. Ja też jestem warszawiakiem, warszawiakiem w sercu. „No i co to daje" — pytam. — „A pan się sam przekona, co to daje, jak przyjedzie!" odpowiada. I, proszę pana, dosłownie miał rację. Bo wysiadam ci ja z pociągu i jadę przez tę Pragę!... Łydki, proszę pana, łydki! Wszędzie łydki!“(2)
moderowany precel |korepetycje |hurtownia kosmetyczna
„Kawał opowiedziany był z werwą, ze smakoszostwem. Dr medycyny, jak widać, wyznawał się na rzeczach „drogich". Czule też reagował na modę — nawet we Włocławku można spotkać światowca. Dopił swoją kawę, ową skromną pół czarnej abstynenta, natomiast kelner ku niezadowoleniu Wachickiego już ustawiał przed nim nakrycie — Szefowa sama własnoręcznie smaży sznycelek dla pana doktora.
— A to doskonale, doskonale! Płatniczy, niech pan jeszcze nie odchodzi! Poproś pan, żeby pani Sztajsowa możliwie mniej masła używała. Samą małość, akurat tyle, by się nie przysmażyło. Tłuszcz szkodzi! I żeby, broń Boże, nie frytki! Parę kartofelków z wody. Tłuszcz bardzo szkodzi! — Nie wiedzieć czemu, na wargach lekarza znów ukazał się nie bardzo czysty uśmieszek; zerknął przy tym swymi pięknymi oczami na Leona nad wyraz porozumiewawczym spojrzeniem. Można było pomyśleć, że w tłuszczu krył się jakiś tłusty kawał. — Masło zabija, panie płatniczy, masło to nasz wróg! Dziękuję! (Waldemar odszedł). Zdaje mi się, że coś zacząłem opowiadać o modzie — zwrócił się do Leona. — W związku z czym Aha! zaraz panu opowiem. W przedziale ze mną jechał jeden
12 — Słowacki wysp tropikalnych
warszawiak. Wsiadł z wędką już przed samą Warszawą, z jakiejś tam stacyjki. Jeździł łapać ryby. Więc wracał. „Co dobrego w Warszawie" pytam. — „A nic! chyba to, że panie zaczęły nosić spódniczki o dwa palce krótsze". Jak to się panu podoba! Kapitalne! od razu poznać warszawiaka. Ja też jestem warszawiakiem, warszawiakiem w sercu. „No i co to daje" — pytam. — „A pan się sam przekona, co to daje, jak przyjedzie!" odpowiada. I, proszę pana, dosłownie miał rację. Bo wysiadam ci ja z pociągu i jadę przez tę Pragę!... Łydki, proszę pana, łydki! Wszędzie łydki!“(2)
moderowany precel |korepetycje |hurtownia kosmetyczna