moderowany precel |Belamy meble dziecięce |skup złomu
„Już wiosna, okres przedwielkanocny. Kurierki pozabierały na drogę gipsowe baranki, gliniane mydła i prawdzi
wy chleb. Pamiętam, gdy kiedyś wiozłam taki placek upieczony przez Annę, podczas rewizji w pociągu żandarm odciął sobie bagnetem kawałek. Wystarczyło dwa milimetry dalej i już miałby w łapach mikrofilmy. Mnie jakoś udawały się wszelkie przejazdy, ale czy dziewczęta wrócą całe i zdrowe Gdy tak się martwię i oczekuję ich powrotu, przybiega zadyszana łączniczka. Jest to ta sama dziewczyna, która przed Bożym Narodzeniem przedostała się przez łapanki i przyniosła mi karteczkę... z życzeniami „Wesołych Świąt". Od jakichś ważnych osób „z góry", których nie znałam. Potem Anna wytłumaczyła mi, że to był rodzaj próby czy dziewczyna zda egzamin na łączniczkę, czy nie. Zdała jak najlepiej, wszędzie dotarła, gdzie ją posłano.
— Boję się, czy nie sprowadziłam do was kogoś obcego. Szedł za mną cały czas od tramwaju. Matko Jedyna...
W tej chwili dzwonek. Sygnał umówiony, więc otwie. ram. Łączniczka blada jak płótno. To on! Okazuje się, że to Michał, który nawet nie zwrócił uwagi na dziewczynę, szedł za nią, bo innej drogi do nas nie ma. Oddałam jej pluszowego misia, uszytego przez Mamunię, i dziewczyna ucieka. Michał chce zabrać Mamunia do Marii, która w tych dniach „spodziewa się" drugiego dziecka. Znów nasza Mamunia wędruje — nieustająca pomoc dla swych dzieci.“(8)
zdjęcia ślubne |katalog |katalog
„Już wiosna, okres przedwielkanocny. Kurierki pozabierały na drogę gipsowe baranki, gliniane mydła i prawdzi
wy chleb. Pamiętam, gdy kiedyś wiozłam taki placek upieczony przez Annę, podczas rewizji w pociągu żandarm odciął sobie bagnetem kawałek. Wystarczyło dwa milimetry dalej i już miałby w łapach mikrofilmy. Mnie jakoś udawały się wszelkie przejazdy, ale czy dziewczęta wrócą całe i zdrowe Gdy tak się martwię i oczekuję ich powrotu, przybiega zadyszana łączniczka. Jest to ta sama dziewczyna, która przed Bożym Narodzeniem przedostała się przez łapanki i przyniosła mi karteczkę... z życzeniami „Wesołych Świąt". Od jakichś ważnych osób „z góry", których nie znałam. Potem Anna wytłumaczyła mi, że to był rodzaj próby czy dziewczyna zda egzamin na łączniczkę, czy nie. Zdała jak najlepiej, wszędzie dotarła, gdzie ją posłano.
— Boję się, czy nie sprowadziłam do was kogoś obcego. Szedł za mną cały czas od tramwaju. Matko Jedyna...
W tej chwili dzwonek. Sygnał umówiony, więc otwie. ram. Łączniczka blada jak płótno. To on! Okazuje się, że to Michał, który nawet nie zwrócił uwagi na dziewczynę, szedł za nią, bo innej drogi do nas nie ma. Oddałam jej pluszowego misia, uszytego przez Mamunię, i dziewczyna ucieka. Michał chce zabrać Mamunia do Marii, która w tych dniach „spodziewa się" drugiego dziecka. Znów nasza Mamunia wędruje — nieustająca pomoc dla swych dzieci.“(8)
zdjęcia ślubne |katalog |katalog