- Vincencie nic dziwnego że nie umiesz
strona www |Bet365 |Imie dla dziecka

„— Vincencie, nic dziwnego, że nie umiesz malować. Spójrz na nieład w twoim atelier, na chaos w twojej kasecie z farbami. Mój Boże, gdyby twój holenderski mózg nie entuzjazmował się tak gorąco Daudetem i Monticellim, mógłbyś tu trochę posprzątać i wprowadzić jakiś ład w swoje życie.
— To nie twoja rzecz, Paul! Tu jest moja pracownia. U siebie możesz sprzątać, ile chcesz.
— Skoro zeszliśmy już na ten temat, mogę ci powiedzieć, że twój umysł jest tak samo chaotyczny jak twoja kaseta. Podziwiasz każdego malarza znaczków pocztowych w Europie, a nie możesz pojąć, że Degas...
— Degas! Co on namalował takiego, co może stanąć godnie obok Milleta!
—Millet... Ten sentymentalny głupiec, ten...
Vincent wpadł w istny szał z powodu tego poniżania Milleta, w któryrn widział swego mistrza i duchowego patrona. Biegał za Gauguir.em z pokoju do pokoju, Gauguin uciekał przed nim. Dom był mały, Vincent krzyczał, aż się mury trzęsły, to znów przemawiał uroczyście, wymachiwał pięściami przed potężną twarzą Gauguina. Do późna w tropikalną, parną noc trwała nieugięta walka.
Obydwaj pracowali intensywnie i zuporem. Chcieli, podobnie jak przyreda dookoła, wykorzystać i osiągnąć szczytowy punkt twórczości. Dzień w dzień zmagali się z płomienną mocą swych płócien, noc w noc „ja" jednego przeciwstawiało się zaciekle „ja" drugiego. O ile nawet nie walczyli wrogo i nieustępliwie, ich przyjacielskie dyskusje były również tak naładowane dynamitem, że leżeli potem bezsenni i utrudzeni. Nadeszły pieniądze od Thea. Wydali je natychmiast na absynt i tytoń. Było za gorąco, aby jeść. Sądzili, że absynt ukoi im nerwy. Podniecał ich jeszcze bardziej.“(3)



Lotto |Dobranocny Ogród |Flinstonowie