- Ani sto ani tysiąc Uważam że o wiele
Wakacje Egipt |Muminki |Vision International

„— Ani sto, ani tysiąc. Uważam, że o wiele więcej. Taka sytuacja rzuca się w oczy, szczególnie w Moskwie, dlatego że
wa to olbrzymie miasto, w którym można zginąć jeżeli się chce; można mieszkać latami bez meldunku, jeździć latami skradzionymi samochodami, bo jeżeli nawet ktoś taki wpadnie, to zawsze może sprawę „załatwić". Myślę więc, że szantażem zajmuje się w Moskwie parę tysięcy ludzi. Bandytyzm istnieje wszędzie, ale w Moskwie nabrał największego rozmachu. Pewien facet powiedział mi, że jeśli zechce, to w ciągu godziny zbierze w Lubercach ośmiuset ludzi; zatelefonuje, po prostu, do klubów sportowych, których tam jest kilkadziesiąt.
— A jak traktują sprawę szantażu przywódcy świata przestępczego
— Są zdania, że prawdziwy przestępca nie powinien zajmować się szantażem. Praktyka wskazuje, że są to jedynie pobożne życzenia. Być może jakaś elitarna grupa nie zajmuje się szantażem. Trudno powiedzieć...
— Cóż więc robić Czy nie da się opanować zjawiska szantażu A może warto rozpocząć walkę Ostatnie wydarzenia na lotnisku Wnukowo wskazują na to, że trzeba chyba spróbować. No właśnie, co się stało na lotnisku .
— Sprawa wyglądała następująco. Taksówkarze wiedzą, że dobrymi miejscami są dworce kolejowe i lotniska. Zbierają się tam ci sami ludzie z własnymi samochodami i dogadują się z kontrolerem, żeby ich nie zaczepiał. Tak właśnie zdobywają najlepszych pasażerów. Teraz wykupili zezwolenia na wożenie pasażerów. Pewnego dnia przyjechali bandyci i powiedzieli, że trzeba płacić i na różnych postojach wyznaczali różne stawki — podobno od stu pięćdziesięciu do trzystu rubli Taksówkarze nic są jednak spółdzielcami i postanowili przeciwstawić się szantażystom. We Wnukowie zebrało się około tysiąca mężczyzn, a kilku z nich spotkało się z bandytami mówiąc im tak; „ Wy znacie nasze taksówki, a my znamy wasze samochody. Za każdą z naszych spalonych taksówek, spalimy jeden wasz samochód, pobicie taksówkarza pociągnie za sobą pobicie jednego z was". Boję się jednak, że bandyci nie ustąpią... (...) Weźmy, na przykład, naszą spółdzielnię. Nie kradniemy. Wszystkie operacje handlowe prowadzimy uczciwie i nie mamy pieniędzy na opłacanie bandziorów. Nie mamy skąd wziąć forsy! Aby płacić, musielibyśmy okradać samych siebie kupować tkaniny na lewo, szyć z nich odzież, sprzedawać na lewo i płacić. Tak stanie się w sytuacji jeżeli państwo nie będzie w stanie bronić swych obywateli, co doprowadzi do nieobliczalnych następstw. Wielu spółdzielców zacznie handlować na lewo, bo nie będzie mogło inaczej. Stąd też jestem przekonany, że milicja musi stworzyć specjalną brygadę upoważnioną do użycia broni. Jeżeli jakiś dostanie kulę w łeb, to wtedy, być może, zastanowią się inni bandyci. Nie jestem okrutny, ale z bandytami trzeba rozmawiać ich językiem, bo innych języków nie rozumieją.“(7)



Belamy meble dziecięce |catering warszawa |Działki Wrocław